Wszędzie tyle plam
Dzielimy się ranami sypiąc w oczy piach
A podzieleni w pół
Nie jestem taki twardy, by zatrzymać tusz

Już nie ma prostych zdań
Kiedy dokoła wnęki z których płynie fałsz
Dysonansu szept
Pomiędzy wybuchami niesłyszalny jest

Mateusz Mijal w piosence Podzieleni, śpiewa o relacji, która się podzieliła brakiem miłości. Ona się zużyła wyniku tego, że zabrakło wzajemnego zaufania, chęci porozumienia – ta miłość straciła poczucie bezpieczeństwa, ona się podzieliła.
Zapraszam w dniu dzisiejszym do refleksji o miłości, która daje poczucie bezpieczeństwa.

 

Drogie Siostry i Bracia!

Dzisiejsza ewangelia to dokładnie zanotowany przez Jana ciąg zdań wypowiedzianych przez Jezusa do Apostołów. Zbawiciel udziela nauki na temat przykazania miłości. Mówi przy tym, że warunkiem trwania w miłości, którą jest Bóg, jest zachowywanie Jego przykazań. Okazuje się bowiem, że a umiejętność w konsekwencji daje radość. To Bóg jest tu pokazany jako dawca owej radości. Jezus prowadząc tę rozmowę z uczniami pokazuje, że zbudowanie trwałej relacji z Bogiem w konsekwencji prowadzi do tego, że człowiek ma okazję dostać wyjątkowe zaproszenie w budowaniu tej więzi, bowiem w wyniku zacieśnienia więzów jak mówi Jezus „Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi...” W wyniku budowania więzi relacja nabiera charakteru przyjaźni i to do tego stopnia, że właśnie ta przyjaźń jest gotowa poświęcić życie dla innych w imię Chrystusa. W dalszej części rozmowy Jezus podaje wyjątkową argumentację, ale też wskazanie na to, co się będzie dziać z apostołami. Oni przecież pójdą przynosić owoc i to to jest ich podstawowe zobowiązanie wypływające ze ścisłej relacji z Bogiem. O cokolwiek poproszą to zostanie im dane, ponieważ to sam Bóg będzie działał w ich obecności.
Konstruując ten krótki wywód Jezus pokazuje, że budowanie relacji z Panem Bogiem jest opłacalne. Ta przyjaźń nie tylko daje radość, szczęście, to co identyfikujemy również jako pokój serca, ta przyjaźń przynosi wymierne owoce, bo człowiek zdolny jest wówczas wyjść poza samego siebie, tylko i wyłącznie po to by w imię Pana Boga zrealizowało się większe dobro – dobro bliźniego. W efekcie daje to niezwykłe poczucie bezpieczeństwa, bez którego realizacja miłości wydaje się być zadaniem niemożliwym. Człowiek w strachu nie jest wolny w miłości. To poczucie bezpieczeństwa pozwala na budowanie głębokiej relacji. Czym jest poczucie bezpieczeństwa w relacji miłości? Jak budować miłość by ona była bezpieczna? Czy dzisiaj jeszcze warto kochać?

Drogie Siostry i Bracia!

Czym jest poczucie bezpieczeństwa w relacji miłości?

Tak wiele mówi się dzisiaj o bezpieczeństwie tym wynikającym z obaw przed wybuchem kolejnego konfliktu zbrojnego, czy też w obliczu innych siłowych rozwiązań. Boimy się. Nie chcemy, aby jakieś nagłe wydarzenie zakłóciło nam poczucie pokoju, które wydaje się być jedną z najcenniejszych wartości jakie mamy. Obserwowaliśmy w ostatnich dnia pojednanie dwóch Korei, ale i niegasnący konflikt w Syrii, czy wojna na Ukrainie. Z jednej strony wielkie gest pojednania po kilkudziesięciu latach, a z drugiej strony walka na śmierć i życie, człowiek przeciw człowiekowi z karabinem, z bombami. Taka ironia współczesnego świata, który chociaż bardzo inteligentny i wysoce rozwinięty to pozostający w bardzo pierwotnych i prymitywnych formach zachowań. Wydaje się, że świat zapomniał dzisiaj o tym, że każdy pokój, każdą miłość, ale i każdą nienawiść i wojnę, generuje w pierwszej kolejności każde ludzkie serce. Bo jeśli przypatrzymy się wnikliwie owym zdarzeniom to okazuje się, że ich początek ma jedno serce, jedną osobę.
Poczucie bezpieczeństwa od strony ludzkiej jest ważne bo pozwala na prawidłowy rozwój. Odchodzi strach, jakieś zalęknienie i wtedy można skupić się na tym co piękne, na tym co buduje, rozwija, daje radość. Wówczas gdy jest strach nawet i miłość zaniknie. Miłość, aby mogła się w pełni rozwijać potrzebuje bezpieczeństwa, potrzebuje świadomości tego, że ramiona, które są obok nie odrzucą, nie uderzą, a przytulą zwłaszcza wtedy gdy będzie źle.
Kiedyś pamiętam rozmowę z żoną alkoholika. Kobieta mówi tak: Wie ksiądz ja wiem, że to choroba, że to wszystko od tej strony tak wygląda, ale rozumie ksiądz ja przy nim nie czuje się bezpieczna. Ja już dwadzieścia lat się boję. Najpierw bałam się o siebie, potem o dzieci, i ja ciągle nie wiem czy jak wróci z pracy to nie zrobi awantury. On jest przebiegły zawsze ma wyprane, uprasowane, zawsze miły do innych, a jak wracamy do domu to kieliszek za kieliszkiem, a w piątki po pracy znika i tak do niedzieli i tak cały czas, a ja się ciągle boje. Ciężko w takich sytuacjach bez chęci poprawy zrobić cokolwiek. Nie można w strachu kochać, nie da się. Kocha się w wolności i bezpieczeństwie bo wtedy miłość rozwija się w pełni, inaczej strach ją zadusi. Jeśli w małżeństwie potrzeba tego poczucia bezpieczeństwa to w relacji z Bogiem tak samo. Trzeba wiedzieć, ze Bóg czeka, On chce naszej przyjaźni, chce relacji z nami, a decyzja jak zawsze jest po naszej stronie. Bóg już dawno zdecydował, pokochał i dał temu wyraz na krzyżu.

Jak budować miłość by ona była bezpieczna?

Drogie Siostry i Bracia!

Miłość bezpieczna rodzi się z Pana Boga i z poczucia bycia kochanym w pierwszej kolejności przez Niego. Proszę zwrócić uwagę jak bardzo my dzisiaj potrzebujemy tego zabezpieczenia, że to Bóg jako dawca życia w pierwszej kolejności nas kocha. Bez uwiadomienia sobie tej prawdy człowiek może się jedynie poranić, wzajemnie pokaleczyć. Współczesna nam cywilizacja próbuje sprowadzić miłość tę w wymiarze fizycznym tylko do wyrachowanych gestów.
Ostatnio tankuję paliwo na stacji, podchodzę płacić, a przy kasie zmieniono ekspozycję. Dosłownie przed oczami mam prezerwatywy, test ciążowy itd. Tak wyszedłem i zastanowiłem się czy ja na pewno na stacji jestem, ale okazało się, że tak. Tak z ironią pomyślałem zaraz dostawią jako trzeci produkt tabletki dzień po. Tak nie zbuduje się bezpiecznej miłości, tak człowiek nigdy nie poczuje się kochany. W ten sposób człowiek będzie miał poczucie wykorzystania przez drugiego, a przecież tak bardzo Bogu na nas zależy, On się niesamowicie zaangażował w tę miłość. Aby miłość była bezpieczna i nie raniła to trzeba się modlić, klękać, brać do ręki różaniec i prosić. Niby to nie wiele, a tak wiele może zmienić. Jeśli zaufamy, że Bóg prowadzi w pierwszej kolejności, to nawet jeśli po ludzku zdarzą się upadki, to On pomoże wstać. Miłość potrzebuje bezpieczeństwa bo chce być kochana.
W minionym tygodniu obserwowaliśmy walkę o tę bezbronną miłość. Alfie Evans – chłopiec któremu sąd odebrał prawo do życia. Mały człowiek chciał żyć, nawet kilka dni sam oddychał dając dowód na to, że żyje. Otwierał oczy, jakieś minimalne gesty, ale decyzją sądu miał umrzeć. Nie pomogły interwencje Papieża, wzniosłych polityków, nie pomogły tysiące ludzi, bo jeden sędzia zadecydował, że musi umrzeć. Proszę zobaczyć jaki mamy cyniczny świat. To dziecko wyjątkowo pragnęło bezpieczeństwa w miłości bo przyszło na świat jako owoc miłości. Ostanie dni chłopiec spędził przytulony do matki, bo ta która dała życie, chciała to życie tulić do ostatniego tchnienia. Umarł bezpiecznie w ramionach matki zabity przez sędziego. Paradoks świata, który domaga się wolności, a odbiera ją najsłabszym. Aby budować miłość trzeba wziąć do ręki Dziesięć Przykazań, Hymn Św. Pawła, Różaniec, Koronkę i w oparciu o to żyć. Nie ma innej recepty bo Bóg jest jeden, jeden był krzyż, jeden Jezus i jeden jest wybór chociaż przez Niego i dla Niego, lub próbować czego po swojemu.
To budowanie w oparciu o pełną wspólnotę uświadomiły mi też ostatnio dzieciaki siostry. Kiedy rodzice pojechali się nimi zajmować bo siostra musiał iść na zabieg do szpitala, to po kilku dniach, kiedy już wszystko było jak należy i młoda rodzina w komplecie, a dziadkowie mogli już wrócić do siebie, wnuczka mówi do Babci „a co będzie jak mama złamie drugą rękę, Wy musicie zostać i się nami zajmować, bo my sami nie możemy”. Pomyślałem trzy i pól roku a jaka mądrala. Dziecko chce być bezpieczne i na ile umie to sobie zabezpiecza, bo chce być kochane.
Każdy z Was Siostry i Bracia chce być kochany, dlatego jeśli tak, to pamiętaj, ze ktoś czeka też na Twoją miłość, ale ona ma być bezpieczna, ona nie ma prawa jałowić, ma dawać radość, ma sprawiać, że serce duchowo będzie coraz bliżej Bożego serca.

Czy dzisiaj jeszcze warto kochać?

Drogie Siostry i Bracia!

Ktoś może zarzucić naiwność w tym pytaniu, może powiedzieć, ze ksiądz trochę nam odleciał. Kiedy patrzymy na materializm świata to może się wydawać, że i ta miłość niepotrzebna. To co jest najpiękniejsze jest w sercu, które ktoś przynosi na dłoni. O ile bardziej to doświadczenie jest niesamowite, jeśli serce podaje nam Bóg.

jak zatrzymać miłość
jak jej wytłumaczyć
że nie to miejsce
nie pod tym adresem
że przyszła za późno
że przyszła nie w porę
że musi odejść
bo za bardzo boli
że lepiej prędzej
bo łatwiej zapomni
jak wypłoszyć miłość
jak ją przekonać
że może gdzie indziej
czeka na nią szczęście
że musi już ruszać
by się nie rozminąć

rozum przekonasz
lecz serce pamięta
z pamiętnika można
wyrwać wszystkie słowa
lecz serce będzie
kochać wciąż od nowa

AMEN